„Jakoś to będzie”, czyli o organizowaniu przedsięwzięć cz. II


Znasz zjawisko rozproszonej odpowiedzialności?
Taki moment, gdy coś się dzieje, ale nikt nie reaguje?
Każdy myśli, że „ktoś inny się tym zajmie” — i w efekcie nikt tego nie robi.


Rozproszona odpowiedzialność w praktyce

To zjawisko psychologiczne, w którym im więcej osób obserwuje sytuację, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktokolwiek zareaguje.
I choć często mówi się o nim w kontekście zachowań społecznych, równie dobrze opisuje to, co dzieje się w organizacjach.

Inicjatywy rodzą się z pasji, pomysłu czy frustracji, ale jeśli nikt nie jest ich właścicielem — szybko gasną.


Motywacja a właściciel procesu

Dan Ariely w książce „Payoff” pisze, że wartość pracy, w którą włożyliśmy wysiłek, postrzegamy jako pięciokrotnie większą niż ocenia to ktoś z zewnątrz.
Jeśli coś współtworzymy, bardziej się angażujemy — nawet wtedy, gdy nie jest idealne.

Dlatego w projektach tak ważna jest rola właściciela procesu — osoby, która:

  • zna cel i umie go jasno określić,
  • definiuje, kiedy proces można uznać za zakończony,
  • rozumie potrzeby uczestników,
  • dba o komunikację i płynność działań,
  • rozumie zakres swojej odpowiedzialności,
  • i co najważniejsze — nosi imię i nazwisko przypisane do tej odpowiedzialności.

Bo gdy ktoś jest konkretnie odpowiedzialny, rośnie szansa, że doprowadzi sprawę do końca.


A gdy właściciela nie ma…

Zaczyna działać efekt rozproszenia:
wszyscy czekają, aż „ktoś” się tym zajmie, komunikacja się rwie, pojawia się frustracja i temat zamiera.
Aż do momentu, gdy powstanie kolejna inicjatywa — i historia zaczyna się od nowa.


Na zakończenie

Jeśli miałabym dać jedną radę w kontekście organizowania przedsięwzięć, to brzmiałaby tak:
zawsze wyznacz konkretną osobę odpowiedzialną.

W poprzednim wpisie pokazywałam krzywą bólu — dziś chcę zostawić Ci coś tekstowego, równie trafnego.
Nie znam autora, ale wracam do tego wierszyka regularnie.


Każdy, Ktoś, Ktokolwiek i Nikt

Były sobie cztery osoby: Każdy, Ktoś, Ktokolwiek i Nikt.

Trzeba było wykonać bardzo ważną pracę i Każdy został o to poproszony.

Każdy był pewien, że Ktoś to zrobi.
Ktokolwiek mógł to zrobić, ale Nikt tego nie zrobił.

Ktoś zezłościł się z tego powodu, bo było to powinnością Każdego.
Każdy myślał, że Ktokolwiek mógł to zrobić,
ale żadnemu z nich nie przyszło do głowy, że Nikt tego nie zrobił.

Skończyło się na tym, że Każdy obwiniał Kogoś
za to, że Nikt nie zrobił tego, co mógł zrobić Ktokolwiek.


💭
Niech ten tekst przypomina nam, że odpowiedzialność ma imię.
Bo tylko wtedy „jakoś to będzie” zmienia się w „udało się, bo ktoś to wziął na siebie”.